Co na wypadanie włosów – recenzja produktu GrowUltra

24Cześć! Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moich perypetiach z problemem, który w sumie towarzyszył mi od zawsze, jednak w ostatnim roku bardzo się nasilił. Chodzi o łysienie – nie oszukujmy się, śmiało można tak to nazwać.

 

Nigdy nie przypuszczałam, że w tak młodym wieku, a mam 31 lat, na mojej głowie będzie widać łysinę. Niestety, puste przestrzenie stawały się coraz bardziej widoczne, a włosy coraz rzadsze. Co tu dużo mówić … takie geny. Włosy wypadały przy każdej okazji – przy czesaniu, podczas snu, w pracy, przy myciu. Po prostu zawsze. Leciały równo, jeden po drugim. Rzadkie włosy stały się moją codziennością.

 

Około miesiąc temu wyglądałam tak:

Dramat, no nie?

 

Początkowo stosowałam różne taktyki „przykrywające”, m.in. zmieniałam stronę przedziałku, zaczęłam też robić tapiry. Do tego przerzuciłam się na szampony przeciw wypadaniu włosów i wcierki. Niestety, nie pomagało. Przeszłam nawet na specjalną dietę i przestałam suszyć włosy suszarką – też nic. Jeśli było lepiej, to tylko na chwilę. Byłam naprawdę zdesperowana – nie chciałam być kompletnie łysa! Z pomocą przyszła moja przyjaciółka, która pewnego dnia przyniosła mi GrowUltra.

GrowUltra – opis

Ania stwierdziła, że bezsensownie wydaję kokosy na najdroższe szampony i maseczki i że warto wypróbować mniej znane serum oparte na naturalnych składnikach. Byłam bardzo ciekawa, co to jest i jak działa. Kazała zaufać temu, więc zaufałam, ale musiałam się czegoś więcej na temat GrowUltra dowiedzieć.

 

W sieci znalazłam wiele dziewczyn z podobnymi problemami co ja, które próbowały GrowUltra. Wiem od nich, że ten kosmetyk działa dwutorowo, a więc nie tylko zatrzymuje wypadanie włosów, ale również stymuluje ich odrost. To coś nowego, bo dotychczasowe produkty, których próbowałam, były ukierunkowane tylko na jeden cel. A tu proszę, takie 2 w 1. Fajnie, ale czy będzie działać…?

 

Co do stosowania. Stosuje się go podobnie, jak inne serum – nakłada na włosy i skórę głowy, po czym spłukuje. Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się buteleczka: niby mimalizm, a jednak design taki fancy i classy 😉 Wiem, że to nie najważniejsze, bo to efekt ma zrobić wrażenie, a nie wygląd, ale musiałam o tym napisać.

GrowUltra – skład

Jeszcze napiszę trochę o składzie, bo wiem, że możecie być tym zainteresowane. Otóż w skład GrowUltra wchodzą wyłącznie substancje pochodzenia roślinnego. Są to:
Ekstrakty z: tarczycy bajkalskiej, kiełków soi i pszenicy, skrzypu, żeń-szenia oraz apigenina, arganina, prowitamina B5 i kwas mlekowy. Co więcej, są one zawarte w 50 m w możliwie najwyższym stężeniu.

 

Muszę powiedzieć, że to dość bogaty skład i wartościowe dla włosów składniki. O części z nich nie wiedziałam nic – np. o argininie, tarczycy czy apigeninie. Ale doczytałam i jak się okazuje – bardzo dobrze, bo te składniki są bardzo istotne, jeśli nie kluczowe.

 

Np. taka tarczyca bajkalska to jedno z podstawowych ziół leczniczych tradycyjnej medycyny chińskiej. Uwaga, czytam dalej: jest źródłem baikalinów i flawonoidów – związków, które aktywnie pobudzają mieszki włosowe do wzrostu, uczestniczą w metabolizmie komórek macierzystych włosa i sprawiają, że włos jest stabilnie osadzony w skórze głowy.Apigenina z kolei to flawonoid, który w połączeniu z tarczycą bajkalską wykazuje silne działanie wzmacniające cebulki włosowe.

 

Pamiętam, że jak przeczytałam ulotkę, pomyślałam, że być może właśnie siła tkwi w naturze i nie trzeba szukać nigdzie dalej…

GrowUltra – efekty

No więc tak. Jestem już po kuracji GrowUltra, która w moim przypadku trwała około 1,5 miesiąca. Jeśli chodzi o efekty, popatrzcie (z góry przepraszam za te odrosty ;)):

Czy Wy to widzicie?! Najbardziej łyse miejsca na mojej głowie zniknęły. Gdy patrzę na swoje odbicie w lustrze, mam ochotę płakać ze szczęścia.
To się naprawdę udało! Koniec z kombinacjami z przedziałkami. Koniec z tapirowaniem. Koniec z kapeluszami, opaskami i czapkami. Wypadające włosy odeszły w zapomnienie.
Już po kilku użyciach wiedziałam, że to jest to – włosy stały się bardziej odżywione i błyszczące, lepiej się rozczesywały i przestały się tak okropnie puszyć. Stały się bardziej miękkie i delikatne, a mniej suche.

 

Naprawdę nie wiem, co ma w sobie magicznego ten produkt, ale widocznie coś ma, skoro w miesiąc zamienił cienkie, rzadkie i zniszczone włosy w dość grube i gęste. Na łysych plackach odrosły zupełnie nowe włosy, które bardzo dobrze się tam trzymają i wciąż rosną.
Codziennie obserwuję swoje włosy i widzę, że są mocne i zdrowe. I jeszcze jedno. To nie jest tak, że w ogóle przestały wypadać – wypadanie to standardowy proces w cyklu włosa i naturalne jest, że traci się kilkadziesiąt włosów dziennie. Także spokojnie, jest to wtedy normalne.
Najważniejsze, że udało się zahamować łysienie, włosów jest więcej i widać, że są zadbane.

GrowUltra – opinia

W mojej ocenie to jak dotychczas najskuteczniejszy produkt, z którego jestem bardzo zadowolona. Przywrócił moim włosom zdrowy wygląd, zagęścił je i zastopował wypadanie. Mogę również powiedzieć, że GrowUltra dzięki obecności naturalnych składników jest w pełni bezpieczny – nie niszczy i nie obciąża włosów.
Bardzo mnie cieszy to, że nie muszę chodzić na jakieś specjalistyczne zabiegi ani nic sobie przeszczepiać. W sumie i tak nie miałabym na to pieniędzy, a tak wystarczy wmasować serum w skórę głowy i spłukać – tylko tyle i aż tyle.

 

Dobry, naturalny skład we właściwych proporcjach, wysokie stężenie składników – na to wszystko należy zwracać uwagę i GrowUltra to ma. Być może dlatego jest tak dobry.
Poza tym odżywia, wygładza i nadaje włosom miękkość.

 

Cóż więcej mogę napisać… Chyba napisałam już wszystko i pozostaje mi zachęcić Was, jeśli macie problemy z wypadającymi i przerzedzającymi się włosami, do wypróbowania GrowUltra. Na pewno nie pożałujecie!

Autor Postu: Magdalena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.