Ujędrnianie i wygładzanie skóry – recenzja produktu HialuSynergy

Niestety, cóż mogę powiedzieć… Upływający czas robi swoje. Sweet 30 tylko z nazwy się wydaje sweet. Jak już się przekroczy tę niechcianą 30-tkę, to już z górki, drogie panie. Lecą włosy, lecą zmarchy, leci jędrna i gładka skóra. Cycki lecą. Wszystko leci. Nic, tylko się załamać.

I nawet te zmarszczki mnie tak nie drażniły bardzo, jak zmiany w kondycji mojej skóry. Zaczęły się robić takie delikatne „zwisy”, jak ja to nazywam. I wcale nie widać tego tylko na łokciach – na twarzy (szczególnie pod oczami i w okolicy ust), na kolanach, na udach, na tyłku. Wszędzie to widać. I nie, ja nie dramatyzuję. Po prostu widać było, że latka lecą, a ja je tak bardzo chciałam zatrzymać…

Wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, jak mieć jędrną skórę. Zaczęłam czytać różne recenzje, pytać panie w salonach i testować różne produkty. Używałam już kremów, robiłam maseczki, kąpałam się w occie (tak, serio) i nic nie pomagało. Postanowiłam więc przerzucić się na tabletki.

HialuSynergy – opis

W ogóle to, że istnieją tabletki na ujędrnianie skóry do ssania (!), było dla mnie mega dziwne. No, ale niektóre z produktów i metod, jakie stosowałam wcześniej, też do standardowych nie należały, więc ochoczo podeszłam do tej kuracji. Przekonało mnie to, że to tylko jedna tabletka dziennie. No i sam skład też napawał optymizmem.

HialuSynergy – skład

Ten suplement to połączenie kwasu hialuronowego z witaminą C. W mojej i nie tylko mojej opinii są to jedne z najważniejszych elementów sprawiających, że skóra jest nawilżona, witalna i odmłodzona. Nie można zapominać o tym, że witamina C wspomaga produkowanie kolagenu, który tracimy razem z wiekiem. Przez to, że są to tabletki, te składniki mają szansę zadziałać na tę skórę nie tylko zewnętrznie, ale i od wewnątrz. Np. kremy w mojej ocenie działały zbyt „płytko”.

HialuSynergy – efekty

To może teraz przejdźmy do efektów. Zacznę od tego, że odkąd stosuję HialuSynergy (zaczęłam jakieś 2,5 miesiąca temu), widzę zmiany gołym okiem. Pierwsza rzecz, jaką zauważyłam, to rozjaśnienie skóry, która wcześniej trochę jakby poszarzała. Szczególnie widziałam to w miejscach, gdzie miałam takie stałe przebarwienia. Ponadto tam, gdzie były pęknięcia naczynek (a też mi się to często zdarzało), wszystko wróciło do normy. Inna sprawa, że trochę zwiększył się poziom nawilżenia skóry. Wcześniej w dotyku (np. na dłoniach, czole) ta skóra była dość sucha, a teraz widać, że mniej się marszczy i jak się dotyka, to jest znacznie bardziej nawilżona.

Co do tych „zwisów”, na które narzekałam najbardziej – niestety tutaj produkt mnie odrobinę zawiódł. W najbardziej czułych i widocznych miejscach uzyskany efekt jest zbyt mały. Co oznacza, że ten efekt jest, jednak nie taki, jakiego się spodziewałam. Z drugiej strony, trudno, żeby taka jedna tabletka dziennie poczyniła cud i całkowicie zniwelowała moje „zwisy”. Ja to rozumiem, dlatego jestem wdzięczna nawet za te 50% działania. To zawsze jest coś i jednak ludzie zauważają, że wyglądam lepiej.

HialuSynergy – opinie

Nie można jednak zapominać, że sama tabletka nie wystarczy do tego, aby w pełni regenerować skórę. Tutaj potrzeba jeszcze odpowiedniej pielęgnacji kosmetykami, ale ja przyznam szczerze, że na te z wyższej półki po prostu mnie nie stać.

Dlatego zadowalam się każdym, choćby najmniejszym efektem, który mimo wszystko jest widoczny zarówno dla mnie, jak i dla innych. Generalnie polecam Wam ten produkt do wypróbowania – być może na Was zadziała lepiej, no bo też nie zapominajmy, że każdy jest inny, ma inne predyspozycje genetyczne i biologiczne, więc efekty mogą być różne.

Ja na dzień dzisiejszy jestem zadowolona tak w 60%. Być może potrzeba jeszcze więcej czasu – trudno powiedzieć. Zobaczymy.

Autor Postu: Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.