WIADOMOŚCI Uroda

Categories:

Problem „zmęczonych oczu” – recenzja produktu Luteina Max

Problem „zmęczonych oczu” – recenzja produktu Luteina Max
Co mówią o Tobie Twoje oczy? Moje jeszcze do niedawna mówiły, że okulary, czy soczewki mi niepotrzebne. We wszystkich badaniach zawsze 10/10, można powiedzieć, że wzrok sokoli. Aż tu klaps. Generalnie ja dość dużo pracuję. Przy komputerze potrafię spędzić 10-12 godzin, czasem więcej. Robię researche, przygotowuję raporty – dłubaniny w cyferkach, literkach, punktach. Czasem trzeba też coś przetłumaczyć. Co tu dużo mówić – paluszki na klawiaturze chodzą na okrągło, oczy non stop utkwione w ekranie komputera. Kiedyś to musiało się zemścić.

Jak to się zaczęło

Moje problemy ze wzrokiem były ewidentnie oznaką przemęczenia. Wieczorami zaczęło pojawiać się zaczerwienienie oczu, swędzenie i łzawienie. Na początku nic sobie z tego nie robiłam. Stwierdziłam, że samo przejdzie. Ale, cóż, nie przechodziło jakoś. Co gorsza, z czasem doszły jeszcze bóle, pieczenie. Kiedy momentami zaczęłam widzieć jak przez mgłę, zaniepokoiłam się na poważnie. Zastanawiałam się, czy to zespół suchego oka, czy jakaś inna dolegliwość, a może po prostu pogorszenie widzenia. Trzeba było coś z tym w końcu zrobić.

Luteina Max – skład

Pierwsze, co zrobiłam, to pójście do najbliższej apteki i opisanie pani przy okienku tego, co się dzieje z moimi oczami. Pani powiedziała, że objawy faktycznie wskazują na zespół suchego oka, czyli jedną z najczęstszych dolegliwości związanych z intensywną i długą pracą przy komputerze. Chociaż zaznaczyła, że może to być powiązane z niedoborem składników odżywczych, m.in. witamin i minerałów. Cóż, to też by się zgadzało… „No dobrze, co mi może pani polecić?” – zapytałam. W odpowiedzi dostałam Luteinę Max. Produktu tego oczywiście wcześniej nie znałam, ale kojarzyłam, że sama luteina to substancja polecana osobom, które mają problem ze wzrokiem. Pani aptekarka powiedziała, że w skład tego preparatu wchodzi zarówno luteina, jak i witamina A i że po miesiącu stosowania powinno być już lepiej. Uwierzyłam, co miałam zrobić. W domu poczytałam trochę więcej o tym produkcie i stwierdziłam, że może faktycznie coś z tego będzie. Poza tym, miałam już dość tego, w jakim stanie były moje oczy. Wieczorne problemy odciskały piętno na moim wyglądzie. Znajomi pytali, czy przypadkiem nie zarywam nocy, bo wyglądam jak z krzyża zdjęta. Naprawdę miałam już tego dość.

Luteina Max – efekty

Przez ok 3 pierwsze tygodnie kuracji nic się wielkiego nie zadziało i nie odczułam, aby mój stan się polepszył. Szczerze mówiąc, zaczęłam już wątpić w moc luteiny… Jednak w 4 tygodniu wreszcie dało się odczuć pewną ulgę. Sama nie wiem, czy było to efektem stosowania Luteiny Max, czy może jeszcze pewnych zmian, które zdecydowałam się wprowadzić. M.in. ograniczyłam nieco czas, który przeznaczałam codziennie na pracę, zadbałam też bardziej o dobry sen. W każdym razie, zaczerwienienie nieco zmalało, ostrość wzroku poprawiła się, no i co najważniejsze – pieczenie już tak mi nie doskwierało. Sytuacja poprawiała się z każdym kolejnym miesiącem, aż po ok 2 miesiącach poczułam, że problem minął, a wzrok powrócił do swej świetności.

Luteina Max – opinia

Tak naprawdę do dnia dzisiejszego nie jestem pewna, czy bardziej pomogła Luteina Max, czy zmiana nawyków (typu siedzenie do późnych godzin nocnych nad projektami przy mizernym świetle). Myślę, że na pewno warto połączyć odpowiednią suplementację z ograniczeniem złych nawyków i np. wprowadzenie diety bogatej w ryby, zielone warzywa, jaja, cytrusy. A Wy, jak sobie poradziliście z problemem suchego oka?      

KOMENTARZE

NAPISZ KOMENTARZ DO ARTYKUŁU

opiniotworczy.pl Wszelkie prawa zastrzeżone
Wypowiedzi użytkowników (opinie) nie stanową wypowiedzi serwisu.