Alkohol a Odchudzanie – Dowiedz Się Prawdy

Jednym z częściej zadawanych pytań od moich czytelników jest:

„czy alkohol przeszkadza w odchudzaniu?”

albo

„czy alkohol trzeba „spalać” tak samo jak nadmiar tłuszczu?”

No cóż. Nie da się tak łatwo odpowiedź na te pytania.

Przyjrzyjmy się najpopularniejszym alkoholom, które często goszczą u nas na stołach.
Piwo

Obecnie najpopularniejszy alkohol w naszym kraju. Tradycją wręcz stało się picie „piwka” do meczu, filmu czy przy spotkaniach towarzyskich. Piwo piją wszyscy. Mężczyźni, kobiety, nastolatki z uwagi na to, ze niby to jest „lekki” alkohol, który nie szkodzi tak bardzo.
A jak jest w rzeczywistości?

Nie będę się rozpisywał o szkodliwości piwa dla organizmu, ale skupie się na tym, co nas najbardziej interesuje.
Czy picie piwa sprawi, że przytyjesz?
Przyjrzyjmy się kilku faktom

Piwo pijemy w większych ilościach. Nawet kobiety są w stanie wypić dwa piwa jednego wieczoru, co daje aż 1 litr alkoholu. Piwo jest więc alkoholem, którego spożywamy najwięcej pod względem ilości.

Jedno piwo 0,5l to 220-250 kalorii. Więc trzy piwka to już około 700 kalorii. Zwykle dorosły mężczyzna mało-średnio aktywny powinien jeść około 2200-2500 kalorii dziennie, więc możesz sobie policzyć jak dużo kalorii dodaje piwo do Twojej codziennej diety.

A to jeszcze nie wszystko. Piwo zawierając słód i ma bardzo wysoki indeks glikemiczny (powyżej 100). Oznacza to, że po wypiciu piwa poziom cukru w krwi rośnie dużo szybciej, a przez to nasz organizm jest sztucznie pobudzony i „wydaje” mu się, że potrzebuje jedzenia.

I tutaj przechodzimy do sedna problemu z piwem. Niestety ale z piciem „browara” wiąże się niechlubna tradycja jedzenia chyba najgorszych możliwych pod względem odchudzania przekąsek. Chipsy, słone paluszki, orzeszki i wszelkiego rodzaju inne bomby kaloryczne, to nieodłączni kompanii piwa.

W rezultacie nie tyle piwo tuczy (chociaż też dodaje zbędnych kalorii) a jedzenie, które jemy pod jego wpływem. Jeśli już nie jesteś w stanie odmówić sobie piwka wieczorem, to koniecznie ogranicz jedzenie z tym związane. Nigdy nie kupuj chipsów i innych przekąsek do piwa, bo one są największym „złem”.
Wódka

Wódka nie jest już taka popularna jak kiedyś. Zwykle piją ją mężczyźni i to w ilościach, które nie dostarczą organizmowi zbyt dużej ilości kalorii.

W 100 g. wódki jest około 250 kalorii.

Jak widać kaloryczność wódki wcale nie jest taka duża. Niestety jednak wódka przez sposób jej picia jest zagrożeniem dla naszego odchudzania. Dlaczego? Dlatego że nierozerwalnie z piciem wódki wiąże się tzw. zagrych i zapojka.

Każda szklanka coca-coli do zapicia to prawdziwa bomba kaloryczna. Dodatkowo wszelkiego rodzaju tzw. soki owocowe wcale nie mają mniej kalorii w sobie. Też zawierają one duże ilości cukru, więc i mają dużo kalorii.

Najlepiej jest wódkę zapijać wodą z lodem lub rozcieńczonym sokiem i zagryzać to czymś intensywnym np. kiszonym ogórkiem. Oszczędzisz sobie zbędnych kalorii, a jednocześnie pozbędziesz się „posmaku” alkoholu z ust.

Wino

Na pewno gdzieś obiło Ci się o uszy, że można pić wino nawet odchudzając się. No cóż i tak i nie. W małych ilościach wino na pewno nie zaszkodzi w odchudzaniu. Dodatkowo jeszcze korzystnie wpłynie na układ krwionośny.
Jeśli jednak będziesz pić więcej, to i nawet zdrowe wino wyjdzie Ci bokiem, bo też ma w sobie kalorie.

W 100 g. czerwonego/białego wina jest około 85 kalorii

W 100 g. wina deserowego może mieć nawet 150 kalorii!

Uwaga, więc bo wino winu nie równe.
A więc pić czy nie pić?

No cóż. Prawda jest taka, że lubiany przez wszystkich alkohol niestety nie sprzyja odchudzaniu. Nie tylko jest w większości kaloryczny, ale również pobudza nasz apetyt. A jak powszechnie wiadomo alkohol obniża samokontrolę, co nie sprzyja kontrolowaniu tego, co jesz. Oprócz tego alkohol wpływa szkodliwie na wątrobę i żołądek, przez co utrudnia im normalna prace.

Tak czy inaczej nie ma się co oszukiwać. Większość z nas nie ma szans całkowicie wyeliminować alkoholu ze swojego życia na stałe. To wręcz niemożliwe. Można jednak odpowiednio zabezpieczyć się chociaż troszkę przed podjadaniem po picu. Nie kupuj chipsów, paluszków i innych kalorcyzncyh przekąsek do piwa. Zamiast popijać alkohol napojami gazowanymi, pij wodę z lodem w większych ilościach, to powinno wystarczyć.

Oto jeszcze kilka ważnych powodów, dlaczego alkohol i odchudzanie nie zupełnie ze sobą współgrają.

Wpływ alkoholu na odchudzanie.
Odwodnienie

Alkohol powoduje, że częściej oddajemy mocz, a to z kolei pozbawia nas wody w organizmie. Głównie dlatego wiele osób ma tzw. ”kaca” po piciu. Dodatkowo odwodnienie zacznie zmniejsza wydolność organizmu, a przez to możesz mniej i krócej ćwiczyć. Dlatego jeśli wiesz, że będziesz pić alkohol, to koniecznie zadbaj o odpowiednie nawodnienie organizmu. Pij dodatkowo wodę, zamiast coca coli i innych zapitek, a najlepiej nie przesadzaj z ilością wypitych trunków.
Zmniejszone krążenie krwi

Alkohol obniża ciśnienie krwi. To z kolei może powodować problemy z sercem i utrudnia mu normalne funkcjonowanie.
Gorsza koordynacja i funkcjonowanie umysłu

No cóż po alkoholu zwykle trudniej jest zachować prawidłowo „koordynację” z uwagi na mętlik w głowie. Jednak nawet następnego dnia alkohol wciąż będzie miał wpływ na funkcjonowanie Twojego organizmu. Słabsza koordynacja, wolniejsze myślenie i problemy z koncentracją, to tylko niektóre ze skutków wczorajszego picia. Jeśli na jutro czeka Cię ważny egzamin, wyczerpujący dzień w pracy, to zdecydowanie ogranicz spożycie alkoholu, bo to tylko utrudni Ci normalne funkcjonowanie.
Problemy z trawieniem

Niektórzy ludzie po spożyciu alkoholu odczuwają różnego rodzaju skutki uboczne w swoim żołądku. Jest to wywołane metabolizowaniem alkoholu oraz odwodnieniem. Alkohol to wytwór sztuczny, który drażni żołądek.
Zmęczenie i mniejsza ilość energii

Znowu wywołane odwodnieniem, ale również tym, że alkohol po początkowym stanie radości, powoduje obniżenie nastroju. Dodatkowo jeszcze ciało cały czas próbuje usunąć tą truciznę więc nie może poświęcić 100% energii na działanie.

Autor Postu: Daniel Karczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.