Jak schudnąć? Recenzja produktu Sliminazer

To będzie historia mojej walki z nadwagą. Było naprawdę ciężko, co z pewnością nie jest obce osobom borykającym się z tym problemem. Chudnięcie jest trudne, ale na szczęście nie niemożliwe, o czym zamierzam Was dziś przekonać. No to jedziemy.

 

Można powiedzieć, że przed urodzeniem dziecka żyłam naprawdę beztrosko. Mąż, mieszkanie, samochód, praca – wszystko było, żadnych większych zmartwień. Wiadomo, jakieś troski dnia codziennego, ale to było nic w porównaniu z tym, co dopiero miało nadejść.
I nie mam tu na myśli narodzin dziecka, oczywiście. Dziecko to największe szczęście dla matki – z tym się jak najbardziej zgodzę. Ta mała istota, która z Ciebie wychodzi, zmienia Twoje życie nie do poznania. Daje Ci radość i spełnienie, a Ty jej jak najwięcej miłości.

 

Wraz z narodzinami dziecka pojawił się jednak wcale NIE DROBNY problem: nadwaga. Moja waga, która już podczas ciąży skoczyła o 30 kg do góry, wciąż wynosiła dużo za dużo, jednak to, co najbardziej mi spędzało sen z powiek, to mój brzuchol, który był dalej duży, tłusty i po prostu utyty, ze zwałami zalegającego tłuszczu. Jak pozbyć się tego jednego wielkiego wała – to pytanie, które męczyło mnie przez dłuższy czas. Wciąż zadawałam je sobie na nowo po tym, jak kolejna „dieta-cud” nie zadziałała. Jedna nawet zadziałała, ale praktycznie od razu po jej zakończeniu pojawiło się jo-jo.
Niektóre matki dają sobie spokój i przechodzą ze swoją „nową” wagą do porządku dziennego. Ja tak nie potrafię – zawsze byłam raczej szczupła i taka też chciałam pozostać.

 

No właśnie, TYLKO JAK?

Sliminazer – opis

Ja w życiu kieruję się raczej realizmem. Staram się nie ulegać jakimś śmiesznym trendom i nie naśladuję głupio babeczek, które nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że niektóre ich sposoby na chudnięcie są po prostu niebezpieczne dla zdrowia.

 

A bieganie lub rolki zamiast spaceru z wózkiem – to sobie możecie nie powiem, gdzie włożyć. Przepraszam za szczerość, ale pierwsze miesiące po ciąży są mega wyczerpujące dla matki i np. ja nie miałam zwyczajnie siły na tego typu ćwiczenia.

 

Szukałam, szukałam i wyszukałam plastry Sliminazer. Tak zwyczajnie, w necie. Trafiłam na jakąś recenzję jednej z mam, która pochwaliła się efektem i powiem krótko: WOW. Co to była za przemiana! Też tak zapragnęłam. Skontaktowałam się z tą kobietą i poprosiłam o szczegóły tej kuracji.

 

Odpisała mi tak:

Do zmiany nawyków żywieniowych jakoś nie mam siły woli, a na regularne treningi raczej nie mogłam sobie przy dziecku pozwolić. Dlatego szukałam czegoś mniej angażującego i znajomy który mieszka w Niemczech polecił mi Sliminazer, który tam jest bardzo popularny. To są takie plastry zawierające naturalne wyciągi roślinne, które organizm bardzo łatwo i szybko wchłania. Przez to metabolizm przyspiesza i zamieniasz się w maszynkę do spalania tłuszczu. Dosłownie, mówię Ci! Mój organizm zaczął praktycznie natychmiast spalać każdy kawałek pożywienia. Tłuszcz nie miał kiedy się odkładać 😀

Oczywiście nie do końca wierzyłam w to, co ta dziewczyna napisała, jednak w jakiś sposób przemawiało to do mnie. Poczytałam więcej na temat tych plastrów i dowiedziałam się również, że składniki w nich zawarte wpływają na podwzgórze (część mózgowia odpowiedzialną za uczucie sytości), dzięki czemu potrafią skutecznie hamować apetyt.

 

Postanowiłam, że wypróbuję te plastry.

Sliminazer – skład

Zanim opowiem o efektach, przybliżę Wam nieco skład. Te plastry zawierają specjalne, transdermalne powłoki, dzięki którym substancje aktywne przedostają się do ciała. Te substancje to:

 

ekstrakt z owoców guarany
pieprz cayenne
garcinia cambogia
oryginalne jagody Acai
L-karnityna

 

Niektóre z tych składników dla mnie też były wielką niewiadomą, ale wystarczy wygooglować lub zapytać jakiegoś specjalistę i można się dowiedzieć, że np. kwas hydroksycytrynowy (HCA) zawarty w garcinia cambogia odpowiada za hamowanie łaknienia, a owoce guarany, pieprz cayenne i jagody Acai znacznie przyspieszają przemianę materii.

 

Oczywiście skuteczność ich działania jest zróżnicowana, jeśli chodzi o ich zawartość w produktach odchudzających – tutaj wszystko zależy od umiejętnie dobranych proporcji, poziomu stężenia i przyswajalności. W Sliminazerze kluczem jest wspomniana przeze mnie powłoka plastra i jego struktura, ale też maksymalnie wysokie stężenie składników.

Sliminazer  – efekty

Poniżej zamieściłam dwa zdjęcia. To po lewej zostało wykonane około 1 miesiąca temu, kiedy jeszcze nie miałam pojęcia o tym, że istnieje coś takiego, jak Sliminazer, natomiast drugie – kilka dni temu. Przepraszam za ten syf z tyłu, ale przeprowadzaliśmy się i wciąż nie możemy dojść do ładu ;))

– 5 kg. Widać różnicę, prawda?

 

Wiem, jeszcze nie jest idealnie – zostało na pewno parę kilo do zrzucenia. Ale to, co mnie cieszy najbardziej, to widoczne zmiany przy brzuchu. Wały, które mnie otaczały (haha!), zniknęły. Już nie jestem jak bańka, która zaraz pęknie.

 

Muszę jeszcze napomknąć o jednej rzeczy, a mianowicie o napadach głodu, które wcześniej często miewałam. W ciąży spełniałam każdą swoją jedzeniową zachciankę i niestety po porodzie to przyzwyczajenie mi zostało. Od momentu, gdy zaczęłam przyklejać plastry, stał się cud – nie chce mi się ciągle jeść! Ba, potrafię nawet wytrzymać te 4-5 godzin pomiędzy głównymi posiłkami. I z tego jestem naprawdę dumna. Cellulit też mi się zmniejszył, szczególnie ten na brzuchu i udach.

 

Powiem szczerze, że to, w jaki sposób straciłam te kilogramy, było bardzo proste i przyjemne. I to jest w tych plastrach najcudowniejsze.

Sliminazer – opinia

Jeśli macie podobne problemy jak ja, a nawet nie podobne – po prostu męczą was już dodatkowe kilogramy i chcecie lepiej wyglądać, wypróbujcie te plastry. U mnie wystarczył miesiąc, żeby pozbyć się 5 kg i zredukować nieestetyczny wygląd brzucha. Poprawił mi się cholesterol. Mam mniejszy apetyt. Czuję, że mój organizm lepiej pracuje i szybciej pozbywa się toksyn. Skóra wygląda lepiej.

 

Nie ma się co zastanawiać. Naturalnie każdy człowiek jest inny i dużo też zależy od Waszych genów, czy kondycji organizmu, ale myślę, że każdej z Was Sliminazer pozwoli zrzucić jeśli nie kilkanaście, to te parę kilo.

 

Ja jeszcze swojej kuracji nie zakończyłam. Muszę doprowadzić swój brzuch do jeszcze lepszego wyglądu i schudnąć jeszcze nieco w udach. To jest mój cel, który na pewno osiągnę.
Wam też życzę takich efektów!

Autor Postu: Kasia

2 thoughts on “Jak schudnąć? Recenzja produktu Sliminazer

    Mariola

    (3 października 2018 - 15:58)

    Czy ktoś może już to sprawdzał czy to działa?

    admin

    (15 października 2018 - 21:23)

    Mój kolega z pracy mówił, że jego tata to stosuje bo miał nadwagę i problemy z sercem. Stosowanie plastrów sliminazer połączył z dietą. Stałe pory jedzenia i mniej a częściej. Kto che to spróbuje a kto nie niech tyje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.